magic-and-fantasy blog

Twój nowy blog

ha~!

1 komentarz

A jednak! Zmieniłam sobie szablon xD Co prawda ten poprzedni z Alucardem był cudowny i wspaniały i z Alucardem, ale ten jest taki artystyczny i joł xD Zresztą w komentarzach i archiwum zostaje Alucard, bo mi sie zmieniać ne chce xD

Nah. Zauważyłam nepokojącą rzecz. Moje ostatnie notki są…. EMO. Cholera jasna. Brzmię jak EMO~~~! Ale w sumie to fajnie xD Zawsze chciałam być EMO~! Nawet specjalnie napisałam piękny EMO wiersz, bo wszystkie EMO piszą piękne i wzruszające wiersze o upadłych aniołach. Ano i właśnie. BANG~~~~~~!
*
Życie jest okrutne. Szkoła się zaczęła. Straszne. I przerażające. Ci wszyscy ludzie mają widły i pochodnie i żądzę mordu w oczach. Ale za to mamy czerwony dywan i złote poręcze i DREWNIANE TRZESZCZACE SCHODY ZAGLADY~~~~~! MWAHAHAHAAAAA~~~! In your face, ścierwo!
*
Żyjemy w państwie Prawa. I Sprawiedliwości. Ciekawe kogo jutro zamkną. Pan, panie Ziobro, jest zerem i jest to fakt powszechnie znany. Niech jus w końcu będą te wybory =,=” Wciąż mam złudną nadzieję, że lewica ma jakieś szanse zwycięstwa… Ah, well. I tak jak będę duża, to zostanę politykiem, nawet jeśli będę musiała wmawiać matce, że jestem dziwką, żeby się ne martwiła.
*
Wakacje cokolwiek zmarnowane. Prawie całe spędziłam zajmując się dzieckiem siostry. Nawet te hektolitry piwa i drinków z palemką mi tego ne rekompensują. Za to tydzień na Mazurach był sympatyczny. Odkryłam Richarda Cheese’a, którego stałam się wielką fanką, i przeczytałam 12 książek. „Przenajświętsza Rzeczpospolita” była niejakim rozczarowaniem – idea świetna, ale wykonanie cokolwiek gorsze. Ah, well… Za to „Portret Doriana Gray’a” nedługo będę umiała recytować z pamięci xD Nawet się zmusiłam, żeby ostatniego Pottera przeczytać, coby wiedzieć jak się skończy, ale ne było letko. Zupełnie ne rozumiem, jak mogło mi się to kiedyś podobać… Większość fanficków jest od tego lepsza -,-” Nowy Pratchett jak zwykle świetny. „Dekalog Dobrego Dextera” genialny, musze odgrzebać z Podbiórcza płytkę z serialem. „Czerwona Gorączka”, jak można się było spodziewać, dobra – Pilipiuk trzyma poziom. Zresztą było tam moje ulubione opowiadanie „Grucha”, znane jus wcześniej z antologii „Małodobry” xD I wogóle, muszę się w końcu za Marqueza wziąść, i skończyć „Wielkie Wygrane”. I przeczytać milion innych książek, zalegających na półce zwanej ‚do przeczytania w najbliższej przyszłości’. Kiedy ja na to czas znajde… Ah, well.
*
BANG~~~! Jutrooooo do szkoły. I pojutrze. I popojutrze. I popopojutrze. I popopopojutrze. ARGH >,<” Czy ktoś coś wspominał, o propozycji wprowadzenia 4 godziny wuefu? A Legutko to oszołom. Gorszy od Giertycha, serio, tylko troche mniej bezpośredni. Wizja matmy na maturze napawa mnie głębokim przerażeniem. Czas umierać~~! Ale jus podjęłam ambitną decyzję ne robić sobie powtórki z pierwszego semestru drugiej klasy i CHODZIC do szkoły. Ciekawe, czy wytrwam… Szlag by to.
*
„Żebyś nie brała sobie faceta kurdupla, bo to zboczeniec, zakompleksiony sadysta. Ale wysoki i chudy też się nie nadaje, bo przypomina taki kwiatek z piwnicznej izby.” (z dalszej rozmowy wynikało, że to szparag, ale ojciec stwierdził, że może to być również cykoria, która wyrosła ponad swoją cebulkę, a w każdym razie nie mimoza)
-> z mądrości pijanego ojca. Pamiętajcie, drogie dzieci, że to NIE MIMOZA~~~~! xD
*
THE ART IS BANG~~~~! Dei-Dei ne żyje. Ah, jakie to smutne. Ah, jakie tragiczne. Emo-prince go ubił. Szkoda. Czerwony Księżyc wymiera… Jeśli na końcu zostanie jus tylko Narut, ze swoimi Goebbelsopodobnymi propagandowymi gadkami, będę naprawdę zawiedziona. I tak ne daruję Kishimoto Hidana >,<”
*
Przez siostrę zablokowali mi porty. Że niby spam rozsyłam. A ja nawet ne mam maila w Asterze. I teraz nic mi ne działa. RO ne działa, eMule ne działają, bitcomet ne działa. Ne mam jak anime ściągać, direct się do dupy ne nadaje, pozostaje mi youtube i crunchyroll i veoh… Ah, well. I tak nedługo zmieniam providera. A na Zadupiu zakładają darmowy internet. Znaczy, mają funduszę z Unii, na „ucywilizowanie polskiej wsi”. Kupuję laptopa i się przeprowadzam.
*
A tak wogóle to w wakacje byliśmy z Tomkiem, Arturem, Derem i Szynszylą na Zadupiu tydzień. Było super, i nawet jakoś to przeżyłam. I udało nam się ne spalić domu xD I co prawda żyliśmy wyłącznie na zupkach knorra, a Artur ma tasiemca, ale jakoś się udało. MARTWE ZLO to najlepszy film wszechczasów! Zwłaszcza ta scena, w której główny bohater, z piłą łańcuchową przytwierdzoną w miejsce uprzednio odciętej dłoni, sieka jakiegoś zmutowanego zombie potwora na kawałki. Daliśmy to na repeat i oglądaliśmy milion razy. Ta scena powinna przejść do historii! MARTWE ZLO rządzi i wymiata i musze to sobie kupić xD
*
Ano. BANG~~! Richard Cheese to geniusz i go uwielbiam.
*
Vena tfurcza mnie naszła. Muszę sobie szablon zmienić.
*
Wczoraj sprzątałam w pokoju. Mam teraz taki burdel, że ledwo mi się udaje dokopać do komputera, żeby go włączyć. Prawie całą przestrzeń zajmują worki na śmieci wypełnione starymi zeszytami, książkami, ćwiczeniami i jakimiś nezidentyfikowanymi papierami. Ne wiem, czy kiedykolwiek uda mi się doprowadzić to do normalnego stanu…
*
I wogóle nyo. Głodna jestem. BANG~~~!

banan wlasnie zorientowal sie ze w maju napisal, ze napisze cos w ciagu tygodnia, tak wiec po 8 (czy moze 9. albo 7…) miesiacach postanowil cos napisac. tak. wlasnie xD no wieeeec, zycie jest piekne i wogole, kto by sie tam przejmowal szkola, ja mam inne priorytety xD tak wogole to ferie musza przyjsc szybko, bo biedny bananek zaczyna miec since pod oczami z nedospania. kazdy normalny czlowiek potrzebuje co najmniej 12 godzin snu, zeby nadawac sie do zycia. optymalnie to nawet 16 godzin snu. a tu kaza wstawac o 7, zeby do szkoly zdazyc. phiiii… banan wspominal jus, ze zycie jest piekne? a mysli samobojcze to wcale ne oznaka depresji i EMOizmu. ne. ani troche. banan NE jest emo. i NE ma depresji. banan mial dola raz w zyciu, przez jakies 3 godziny. banan ne jest zdolny do tak skomplikowanych uczuc. banan jest prostym stworzeniem.
tak wogole to banan za 3 miesiace zostanie ciocia. i wcale go to ne cieszy. jeszcze jak rodzina zacznie mnie zmuszac do zajmowania sie dzieckiem, to rzeczone dziecko moze przypadkowo wypasc przez okno. uwaah. zaprawde, banan powiada wam, na tym swiecie ne ma nic gorszego nad neznosnego bachora. za neznosnie bachory uwaza sie istoty ludzkie ponizej 12 roku zycia. czasem ten prog mozna neco obnizyc, ale zdaza sie to tylko w wyjatkowych sytuacjach. oczywiscie wiek ne ma wiekszego znaczenia, chodzi raczej o dojrzalosc, w zwiazku z czym banan wciaz zalicza sie do gatunku ‚neznosnych bachorow’. co ne sprawia wcale, ze w jakikolwiek sposob ociepla swoje uczucia do nich. neznosne bachory powinny wyginac co do jednego. albo przynajmniej przepoczwarzyc sie w jakas lepsza forme. druga opcja jest bardziej humanitarna, ale trudniejsza do osiagniecia. tak wiec banan apeluje do wszystkich neznosnych bachorow – czas wyskoczyc przez okno z 9 pietra! jesli nawet jakims cudem przezyjecie upadek, skonczycie jako dozywotni inwalidzi, co zaowocuje szybkim przepoczwarzeniem w pelnoprawna istote ludzka. a moze lepiej, podczas jakiegos szeroko naglosnionego wydarzenia wejsc w tlum i spalic sie, w imie jakiejs wyzszej idei, ktorej nikt procz was ne pojmuje, lub w imie buntu, przeciw szeroko pojetemu ‚systemowi’, przeciwko ktoremu buntuje sie kazdy, ale w neco mniej spektakularny sposob? czy moze dolaczyc do tych cichych buntownikow, ktorzy dawno juz odlozyli transparenty, zaprzestali manifestacji, azeby w beznadziejnej walce o przetrwanie wlaczyc sie do neznanej maszyny, takiej jakiejs stonogi, w ktorej stajemy sie tylko kolejnym pierscieniem albo para nog, kolejnym malym czlowieczkiem, ne rozniacym sie niczym od miliardow innych? kazdy z nich marzyl, by stac sie gwiazda, jasno zaplonac i zapisac sie w pamieci. w pewien sposob osiagneli swoj cel, stali sie gwiazdami, na nocnym niebie ne dajacymi sie odroznic od calej reszty, dawno umarlymi, ale wciaz uparcie uciekajacymi przed smiercia, ne potrafiac zaakceptowac prawdy o swej malosci i braku znaczenia. przynajmniej raz zdazylo im sie, tak jak i kazdemu z nas, usiasc na brzegu rzeki i oddajac sie wspomnieniom, jakimis slowami i obrazami probowac zalatac te newypelnialne dziury, ktorych z czasem powstaje coraz wiecej i wiecej, ktore powoli pozeraja ich dusze, zamieniajac je w sterte brudnych szmat, w popiol rozwiewany wiatrem, pograzajac w slodkim zapomnieniu. a mimo to oni wciaz ne potrafia zaakceptowac prawdy. ukrywaja sie w dostepnym tylko im swiecie, zywiac sie klamstwami. zakladajac coraz to nowe maski, bojac sie pokazac innym, wstydzac spojrzec w lustro, zapominaja jak wyglada ich prawdziwa twarz.

phi

2 komentarzy

Czy myśleliście kiedyś o samobójstwie? Mi ostatnio zdarza się to coraz częściej. Cholera, zabrzmiałam jak jakieś angstujące emo. Ne mam nic przeciwko angstom (o ile są dobrze napisane), a emo to ciekawi ludzie, ale mimo wszystko…
*
Dziwne, że ludzie mogą myśleć o śmierci, kiedy jest tyle do zrobienia w życiu.
*
Ale czy rzeczywiście jest aż tyle do zrobienia? Przecież i tak większość z nas nie osiągnie nic wielkiego. Nie zostanie zapamiętana. Po co więc się męczyć?
*
Lenistwo jest łagodną formą samobójstwa.
*
Wydaje mi się, że jeśli miałabym popełnić samobójstwo, jedyną tego przyczyną byłoby moje lenistwo. Bo przecież w życiu jestem szczęśliwa, mam przyjaciół na których mogę liczyć, rodzinę, zdrowie… A mimo to wciąż marzę o tym, żeby zapaść na jakąś śmiertelną chorobę lub otworzyć okno i wyskoczyć. Dlaczego? Pewnie dlatego, że dalsze życie jest tak kłopotliwe… Wciąż tylko słyszy się o swoich obowiązkach, na przywileje trzeba zasłużyć. Nie istnieje utopia, w której wszyscy robią tylko to, co lubią, nie musząc na to pracować. Ale czy naprawdę warto męczyć się przez tyle lat, tylko dla kilku chwil radości? Naprawdę, nie potrafię doszukać się w tym sensu.
*
It’s about what you live to do, not what you do to live.
*
A co jeśli wiem, że w życiu i tak nic nie osiągnę? Gdybym chociaż miała jakąś pasję, marzenie… Ale tak naprawdę nie mam. Po co więc się męczyć?
*
When his life was ruined, his family killed, his farm destroyed, Job knelt down on the ground and yelled up to the heavens, “Why God? Why me?” and the thundering voice of God answered, “There’s just something about you that pisses me off.”

.

1 komentarz

„Bo ty to jesteś niewrażliwa i się nie przejmujesz”. Może rzeczywiście nie powinnam się przejmować…
*
Nie zasługuję na nich. Ani trochę nie zasługuję.
*
Bałam się, że znieczulica ogarnęła mnie już całkowicie. Ale jednak nie… Wciąż jestem zdolna do wściekłości. To chyba dobrze…?
*
Chciałam się zmienić. Na lepsze. Ale mi się to nie udało, i teraz nie potrafię już być taka jak kiedyś. To chyba źle…?
*
Ludzie postrzegają swą rasę jako nędzną i złą. Są przekonani, że do każdego złego uczynku predystynuje ich ludzka natura, przed którą nie ma przecież ucieczki.
*
„The everlasting ignorance around us
Forever living sickness inside us”
*
„Odkryłem, że nie ma nic gorszego od poczucia, że nasze istnienie lub nieisteninenie nie jast dla nikogo ważne, nikogo nie interesują nasze przemyślenia na temat życia, a świat może toczyć się dalej bez naszej kłopotliwej obecności.”
*
I’m forever blowing bubbles
Pretty bubbles in the air
They fly so high
They reach the sky
And like my dreams they fade and die

MK-Zombie najeźdzcy atakują, wyżrą nam wszystkim mózgi i zamienią w Czcicieli Morderczych Wagonów-Zombie~~~~~!
*
RO……….. Darka wyłączyli ==” ale jus tylko jakies 500 zeta x3
*
Filmy z Deppeeeeeem!!!! Ha~~~
*
A pojutrze jedziem na obóz x3
*
A Tuśka tu siedzi i mnie molestuje.. Znaczy się gryzie.
*
I biurko też gryzie. I molestowała moją łyżeczke. Jakaś niewyżyta, czy co…
*
Czuje się zagrożona.
*
Pancernik przypomina a rodzic zapiiiiiiiiiiiiiiiiiina!
*
Spuścić sie na drzewie po linieeee!
*
A ona zjada mikrofon ==”
*
Bartłooooooooooooooooooom!
*
Iiiiiiiide… nigdzie ne ide.
*
O właśnie, miałam zdjęcia na deva wrzucić…
*
Jestem Kalafiooooooooreeeeeeeeeeeeeem!!!!11!!!1!!
*
Zmechanizowana Mandarnyka!
*
I kupiłam sobie pentagramik na łańcuchu, i pieszczocha na szyje z czachami i koszulkie slayerow x3 I dwie godziny błądziłyśmy w poszukiwaniu metalurga pod pałacem xD
*
I wogóle jest fajnie.

Dziś rano przyszedł do mnie Szatan. Wyglądał jak narkoman na głodzie, miał podkrążone oczy, ręce mu sie trżesły.
Wszedł bez pukania i usiadł na kanapie. Opowiedział mi Historię.
A gdy skończył, łzy lśniły w jego oczach. Dopiero wtedy dostrzegłam siniaki, zadrapania i blizny zdobiące jego ciało groteskową mozajką.
Szatan zasnął na mojej kanapie, skulony niczym przerażone dziecko. Teraz jęczy i wije się w koszmarze. A ja nie mogę nic zrobić. Patrzę jedynie ze współczuciem.
Bezradnie gładzę jego wstrząsane szlochem plecy.
I staram się nie myśleć o ludzkości.
O moralności.
O uczuciach.
O tych, którzy sprawili, że Szatan niespokojnie śpi na mojej kanapie dręczony koszmarami.
A kiedy obudzi się z krzykiem, zlany zimnym potem, będę tam dla niego.
Otrę mu łzy.
Delikatnie przytulę.
I nie powiem nic o miłości.
Sprawiedliwości.
Przebaczeniu.
Potem dam mu rozprostować splamione krwią skrzydła, niegdyś tak śnieżnobiałe, otworzę okno i pozwolę odlecieć. I będę czekać na niego, na delikatnie pachnącej siarką kanapie, aż powróci nazajtrz i opowie mi o ludzkości.
O moralności.
O uczuciach.
O całkowicie ludzkim okrucieństwie.
Aż Szatan powróci i usiądzie na mojej kanapie.
*
Tak właśnie kończy się czytanie opowiadań Gaimana w nadmiarze.

Maski

1 komentarz

Posiadam tak wiele masek
Masek i przebrań…
Pustych skorup.
Jestem w nich zamknięta…
Uwięziona.
Nie mogę się wydostać.
Widzę tylko ciemność.
Zgubiłam się…
„Gdzie ona jest?” pytam
Mając na myśli małą dziewczynkę
Która nie potrafi kłamać.
Zniknęła.
Ukryła się
Między maskami.
Ktora z nich jest prawdziwa?
Nie potrafię znaleźć odpowiedzi.
Mała dziewczynka…
Zagubiona w gabinecie luster…
Zakłada maskę i wychodzi na świat.

*
Nah.. ne pytajcie. Chyba mam doła…

Kocham koncerety. Wspólnota ludzi krzyczących jednym głosem i dzielących te same przekonania… Setki rąk wzniesionych we wspólnym geście… Cóż… Muszę przyznać, że wczorajszy koncert był najlepszy na jakim byłam. Na pierwszy support, Virgin Snatch, byliśmy troche spóźnieni, ale to w sumie dobrze, bo ne było najlepsze. Później grał HemrH, bardzo sympatyczny lajcik, moim absolutnym faworytem jest wokalista xD Kolejnym supportem był nieznany mi Corruption – muzyka może ne najwspanialsza, ale wokalista bardzo fajnie się rzucał. Następnie była baaardzo długa przerwa techniczna, w ciągu której zdążyliśmy wypić red bulla i nabrać troche sił do dalszego skakania. W końcu pojawili się… O taaak.
Inferno pluł ogniem, Nergal komentował sytuację polityczną w Polsce (na co rozgległy się głośne komentarze „jest chujowo!”), a w połowie „Decade of THERION” wysiadł prąd. Negral stweirdził, że w Warszawie to Bóg rządzi prądem, w związku z czym wszyscy podjęli okrzyk „jebać boga!”. O dziwo, przyniosło to zamierzony skutek, i koncert można było kontunuować. Podczas pogowania już po raz czwarty wylądowałam na glebie, ale koleś który mnie podniósł, nawet mnie otrzepał.
Muszę przyznać, że kiedy Nergal krzyczał, że „Wszyscy jesteśmy pieprzonymi buntownikami, ale raem możemy zrobić wszystko, kurwa, wszystko!” a tłum odpowiadał „Heil! Heil!”, to naprawdę w to wierzyłam…
*
Żałuję tylko, że oddałam ojcu komórke. Co prawda na tym pogo pewnie zaraz by mi się rozwaliła, ale może przynajmniej bym coś ponagrywała… Cóż.
*
Za to dzisiaj absolutnie wszystko mnie boli (a szczególnie kark), w głowie wciąż rezonują rytmiczne uderzenia perkucji, co dysyć skutecznie prztępia mi słuch, a matka stwierdziła, że wyglądam jak ofiara przemocy w rodzinie. Ale cóż to jest kilka siniaków, kiedy mam ochotę wybiec na ulicę i wrzasnąć „Dzieci Svantevitha nienawidzą Chrystusa!
Dzieci Svantevitha nienawidzą boga-krzyża!”

zmuszona przez Ścierwo, po ponad miesiącu, przypomniałam sobie o tym blogu. I od razu podjęłam decyzję, że zmieniam szablon. Tylko jeszcze będę musiała go zrobić… Kiedyś. W niedziele idziemy ze Ścierwem i Mareczkiem na koncert Behemotha od Stodoły. W związku z tym z niecierpliwością wyczekuję tegoż dnia… Oby do niedzieli.


  • RSS